środa, 31 stycznia 2018

Przygotowania....


Za tydzień o tej porze wszystko będzie jasne. 

Albo już nic nie będzie.

7 lutego o 8.30 mam operację. 

Nieważne jaką, nieważne czy poważną. Pełna narkoza, szpital zawsze oznacza wielka niewiadomą. I nikt, także lekarze nie starają się twierdzić, że zagrożenia nie ma. Jest. Do tego wypełniając plik dokumentow przedoperacyjnych pacjent zostaje uświadomiony o wszelkich obszarach ryzyka i jeszcze to wszystko podpisuje.

Po takiej lekturze trudno nie mieć obaw i jak napisalam do syna lepiej od razu ubrać się na czarno. Jedna sprawa mniej potem - nie trzeba ubrania do szpitala wozić.

A przygotowania?

Jestem gotowa. Testament sporządzony, od kilku dni spisuję rozmaite sprawy, by ułatwić synowi przejscie przez to wszystko. Wiem jak to jest. Ponad 20 lat temu ze szpitala pojechałam do mieszkania matki i troche nie wiedziałam od czego zacząć. Też był luty.

Dokumenty w opisanych teczkach, wszystkie administracyjne sprawy pozamykane, w szafach porzadek, powyrzucałam trochę rzeczy, bo zawsze trzymamy sporo niepotrzebnych szpargałów.

Może to przesada, ale z drugiej strony świadomość uporzadkowania swoich spraw daje poczucia pewnego komfortu.

A jak się uda, jaki będę miała porządek :-)



niedziela, 7 stycznia 2018

Prezenty z Nepalu


Syn wrócił!

Siedzieliśmy sobie przy pierożkach z soczewicą, rozmowa skakała - jak to u mnie - z tematu na temat. Wszystko chcę wiedzieć na raz, przerywam, pytam, ale to radość i niecierpliwość... Znowu parę miesięcy przerwy w kontaktach, to i nazbieralo się spraw i tematów. 

Wspaniałe zakończenie tego zbyt długiego świętowania. Jutro powrót do pracy i od razu będzie się działo. Ale cieszę sie na to bardzo, bo ja po prostu lubie prace. Taka już dziwna jestem :-) 

A do tego razem z synem przyjechały prezenty!

Za każdym razem - a to już chyba piąta wizyta - Miro przywozi mi jakieś cudo i sporo pięknych rzeczy z Nepalu cieszy oczy swoją urodą. A że buddyjskie przedmioty rytualne są wyjątkowo bogate pod względem kształtów, zdobień, symboli, a także staranności wykonania, to naprawdę jest wielką przyjemnością miec takie pamiątki z podróży.

To najnowsze dodatki do mojej kolekcji






A tu starsze 








Kolekcja syna - w części - jest do obejrzenia tutaj.

Dodam, ze dzwon ma cudny ton i razem z dorje stanowią nieodłączną parę przy wielu rytuałach vajrayany.



wtorek, 26 grudnia 2017

Cmentarze


O moim wyjatkowym zamiłowaniu do odwiedzania cmentarzy pisałam wiele razy. 
Przekroczenie cmentarnych bram oznacza dla mnie uspokojenie, zatrzymanie w czasie, refleksję, próbę zrozumienia celu naszego życia. 

Cmentarze są też po prostu bardzo pięknymi miejscami, bo ci którzy nadal żyją czasem wkładają wiele serca i pracy, by te miejsca oddawały ich żal, tęsknotę, czasem rozpacz i wielki ból. 

Patrząc na dekoracje nagrobków - bez względu na ich czasem wątpliwą estetykę - czytając zapisy, daty, patrząc na stare zdjęcia w sepii, pozwalam wyobraźni kreować wizje przeszłości, przemijające chwile lat minionych.

Wracam z takich wizyt bogatsza o przemyślenia nad jednak niezwykłą marnością naszego życia, ale też - szczególnie jeśli to 'mój' cmentarz - uspokojona kontaktem z grobami moich bliskich.

Dzisiaj też tam byłam i miałam ciekawe towarzystwo.



Warszawskie Bródno, rodzinne groby od stulecia, wszyscy tu są.


I moja bardzo odmienna od innych dekoracja. Trawiasta.


Drugiego takiego grobu nie ma na całym Bródnie ;-)


  

sobota, 23 grudnia 2017

Po roku...


Reaktywacja bloga ;-)

Rzadko tu ostatnio zaglądam, ale tyle się dzieje w ogrodach, że chociaż dzieje się też wszystko inne, nie mam ani kiedy, ani motywacji by o tym pisać.

Moje dwa inne blogi - o psach i Afryce - to już zamknięta historia, ale o wszystkim i o podróżach na pewno jeszcze będzie sporo.

Dzisiaj o moim świętowaniu :-) 

Z roku na rok coraz mniej mam ochotę świętować, szczególnie pod presją supermarketowych ozdób i koszmarnej oprawy muzycznej, banalnych życzeń i narzucanego składu naszych potraw, bo tradycja, bo karp, bo...

Nie mam ani karpia, ani choinki. Mam sosnowe gałązki z Borkowa i kilka starych dekoracji, swiatełka na tarasie i .... wegańskie pierogi ;-)







Od dwóch lat święta z synem weganinem rozwinęły moje zainteresowanie innym rodzajem jedzenia, a że do tego pojawił się problem zdrowotny (kamyczek śliczny żółciowy) musiałam i chciałam poszukac innego sposobu dostarczania kalorii ;-)

Te wegańskie pierogi  to jedna z takich 'odkrytych' potraw, zachwycające w smaku, proste w przygotowaniu. Mam też inne odkrycia jak soczewica, kasza jaglana, ale warzywa jadalam od zawsze i to w ogromnych ilościach.

Zatem nietypowe święta, bez świątecznego zadęcia, bez stresu i kolosalnych zakupów.

O ile prościej :-) 

Życzę czytającym poszukiwania własnej drogi do spokoju i własnego modelu spędzania wolnego czasu.

Tak by był odpoczynkiem i przyjemnością.

wtorek, 17 stycznia 2017

Urodziny Uszatka


Jako wielbicielka misiów wszelakich, od Paddingtona przez Kubusia Puchatka (od 1921 roku) do Uszatka muszę odnotować urodziny tego ostatniego. 60! O rok wyprzedził pojawienie się Paddingtona.

Misio młodszy nieco ode mnie, też w świetnej formie ;-) nadal ma fanów na całym świecie.

To jasna strona dzieciństwa mojego syna, bo chociaż miałam już 7 lat kiedy się pojawił, nie było w domu telewizora i misia nie oglądałam. Takie to były czasy, lata pięćdziesiąte to dla mnie stary, wielki dom i bardzo długa piesza droga do szkoły.  Za to razem z synem oglądałam mądrego Uszatka z wielka przyjemnością.


To zdjęcie z dzisiejszego artykułu okolicznościowego. Nie mam doczynienia z dziećmi obecnie (zero wnucząt;-), więc nie wiem na pewno, ale chyba nadal jest popularny.

Do tego dzisiaj, dzięki pracy na mojej artystycznej uczelni wiem co nieco o animacji poklatkowej. A tu artystyczny bałwanek z campusu ;-)




Kilka miśków z mojej kolekcji





A że zima wokół, ogrody śpią tylko śnieg cieszy i tych małych, i tych dużych, gdziekolwiek jest.



Myślę, że śniegowa integracja przydałaby się niektórym w tym naszym coraz bardziej przerażającym kraju :-(

A jak już jestem przy misiach, to jeszcze słowo a akcjach charytatywnych. Mam swoją, związana z misiami - tu kolekcja z akcji TVN KUP MISIA




Nie uczestniczę we wszystkich jakie są organizowane, ale podziwiam i doceniam ludzi, którzy dla dobra innych potrafią tyle poświęcić. 

Wycinanie czerwonego serduszka w pewnej telewizji :-( (znowu nie mam telewizora, ale teraz to mi z tym dobrze!) to już przykład największej małości ducha, jaką można sobie wyobrazić.

sobota, 31 grudnia 2016

Akcesoria


Czekają w szafach na swój dzień, wspominając minione bale i przyjęcia,  wizytę w Pałacu B., powitania kolejnych pierwszych dni i wiele innych wielkich dni ...

Gotowe znów dodać blasku Nowemu!


wtorek, 27 grudnia 2016

Minęły kolejne dni grudnia...


Grudnia?

Za oknem szaruga, deszcz tłucze w szyby, wichura wyje. W takie dni dobrze jest mieć takie moje ukochane, miłe miejsce do wspaniałego relaksu z filmem i lektura wszelakiego rodzaju.

A gałązki z Borkowa przypominają o sosnach wokół działki i o tym, że Borków po prostu jest i czeka na wiosnę, tak jak i ja :-)